Czy zauważyliście, że my ciągle na coś czekamy? A wynika to z naszego przekonania, że przyszłość jaka nas czeka jest lepsza od teraźniejszości, a my przecież chcemy żyć lepszym życiem!

Oczekujemy na przyjemne wydarzenia w naszym życiu, co zaraz wyjaśnię, oraz czekamy na koniec złego okresu na przykład choroby. Jak się okazuje działają różne mechanizmy w naszym umyśle dostosowujące nasze postrzeganie do sytuacji w której się znajdujemy.

I tak, gdy jesteśmy chorzy to w tym przypadku odliczamy od najkrótszego podziału czasu do najdłuższego, charakterystycznego dla pełnego zdrowia, czyli najważniejsze są dla nas najbliższe dni a mniej koncentrujemy swoją uwagę na najbliższym tygodniu czy kilku tygodniach!

I tu należy głębiej wyjaśnić to zjawisko, że im gorzej się czujemy w czasie choroby, tym większej poprawy naszego stanu zdrowia oczekujemy następnego dnia, nieco mniejsze oczekiwania mamy do dnia następującego po jutrzejszym i te oczekiwania maleją co do dnia trzeciego, czwartego i tak dalej aż do wyzdrowienia! To nasze jutro jest dla nas najważniejsze!

Dzieje się tak, bo nasz optymizm co do rokowań na przyszłe dni jest rosnący i w ten sposób stan zdrowia postrzegany jest jako coraz mniej skrajny a coraz bardziej przesunięty ku w pełni optymistycznemu zdrowemu poziomu życia! A więc nasza motywacja, by wyzdrowieć maleje od stanu skrajnego aż do zdrowego samopoczucia.

Należy zauważyć, że nierównomiernie dzielimy czas, czyli im gorszy stan zdrowia, tym krótsze okresy podziału. To mogą być nawet odliczane godziny a nie dni! Zjawisko to odnosi się ogólnie do życia, bo jeśli na coś czekamy, to im bliżej tego wydarzenia jesteśmy tym częściej spoglądamy na zegarek, czyli nasze okresy na które podzieliliśmy okres wyczekiwania są coraz krótsze.

A wracając do naszych rozważań, to rzecz ma się inaczej przy pozytywnych doznaniach na które czekamy. Otóż w takim przypadku dzielimy czas zaczynając od najdłuższych okresów jak 1 rok, potem 6 miesięcy, następnie 3 miesiące i tak dalej aż do tego wydarzenia. Dzieje się tak dlatego, że im dalej w przyszłości jest osadzona nasza wyobraźnia tym bardziej jest przejaskrawiona, czyli bardziej pobudza chęć znalezienia się w tej sytuacji! Zaraz wyjaśnię ten proces, ale najpierw podsumujmy!    

Czyli w chorobie stawiamy nasze własne oczekiwania od największego do najmniejszego, podczas gdy nasz optymizm rośnie z każdym dniem, a w zdrowym samopoczuciu odliczamy czas do jakiegoś wydarzenia od najdłuższego okresu do najkrótszego!

A teraz przyjrzyjmy się bliżej naszemu optymistycznemu patrzeniu w przyszłość! Trzeba zadać sobie pytanie; skąd zapożyczamy okoliczności w naszym wyobrażeniu kolejnego dnia, miesiąca, roku i tak dalej? Odpowiedź brzmi; Z poprzednich takich okresów już przebytych! Ale i z przyszłości!

Jeśli idziemy do pracy rano to skąd wiemy jak będzie wyglądał nasz dzień? Z poprzedniego doświadczenia, że spotkam znanych mi ludzi, że będę wykonywał dane znane mi czynności i tym podobne.

Ale skąd wiemy jak będzie wyglądała nasza sytuacja za rok? Też z poprzednich dni, tyle że te dni są wymyślone! Mają wymyślone okoliczności, wymyślonych  towarzyszących ludzi i zdarzenia, dlatego tak idealizujemy przyszłość!

Ale jak to się dzieje?

Wyobraźmy sobie, że zamierzamy zmienić miejsce pracy w ciągu najbliższych miesięcy a za 6 miesięcy planujemy wyjazd na wakacyjny wypoczynek. A więc co się dzieje w naszym postrzeganiu?

Zapożyczamy obecne okoliczności z przeżywanych właśnie dni i budujemy logiczne okoliczności naszego nowego miejsca pracy. Trzeba tu podkreślić słowo „logiczne”, bo nasza wyobraźnia umiejscawia nas w nowym miejscu pracy, ale to logiki dnia obecnego używamy do budowania naszego wyobrażenia, czyli przyszłych okoliczności! Używając logiki aby wymyśleć okoliczności nowej pracy, powiedzmy za trzy miesiące, sprawiamy że nabierają one wymyślonego realizmu!

Logika charakteryzuje się tym, że uzasadnia zdarzenia, wyjaśnia związki przyczynowo – skutkowe i potwierdza istniejące fakty. No właśnie! Logika ma służyć nam przede wszystkim w teraźniejszości i kiedy używamy jej dla tworzenia wyobrażeń przyszłych okoliczności, jej natura przekonywania nas co do słuszności naszych wniosków sprawia, że uważamy wymyślone okoliczności nowego miejsca pracy za trzy miesiące jako prawdziwe! Logiczne wyobrażenie zakłada słuszność naszego wnioskowania!

A więc, skoro logiczne okoliczności tej nowej pracy są prawdopodobne, to powodują one uzasadnienie naszej wyobraźni o nowej pracy! Ta uzasadniona wyobraźnia tego co będzie za trzy miesiące wykorzystywana jest następnie do utworzenia wyobraźni naszego wyjazdu wakacyjnego za 6 miesięcy!

Zauważcie, że w tym przypadku używamy dzisiejszej logiki oraz zniekształconych faktów mających miejsce w nowym miejscu pracy! Pomyślcie sami, czy nie przyszło wam na myśl, że w naszej wymyślonej przykładowej historii zaproszone zostaną na wyjazd jakieś osoby z nowego miejsca pracy?

To właśnie jest dowód na to, że wyobrażając sobie wyjazd na wypoczynek za 6 miesięcy używamy dzisiejszej logiki i zniekształconej wyobraźni nowego miejsca pracy za 3 miesiące! Ale to nie wszystko, bo używając tych dwóch połączonych wyobraźni, nie wyobrażamy sobie od razu naszego wyjazdu wakacyjnego jako czystego obrazu, a zaczynamy naszą wizualizację od stworzenia okoliczności wyjazdu.

Pojawiają się osoby z nowego miejsca pracy, planujemy podróż i organizujemy transport, powstają nowe pomysły co zwiedzić w okolicy i dopiero potem ostatecznie budowane jest wyobrażenie naszego wypoczynku! Dopiero w drugiej kolejności, z tych składowych elementów, powstaje całkowity obraz wypoczynku!

  

Rozdział w trakcie pisania! Nie jest jeszcze ukończony!

 

 

 

Przyjmijmy, że my zapożyczamy okoliczności z dni nam najbliższych, chcąc urealnić nasze wyobrażenie o jakimś wydarzeniu w przyszłości i tak uwierzytelniamy okoliczności, ludzi i zdarzenia.

Ale to założenie może być niekompletne, bo tutaj należy przyjrzeć się dwóm rodzajom uwiarygodniania naszego przyszłego faktu widzianego w przyszłości. Jeden wzór zachowania to taki w którym urealniamy jakieś ważne zdarzenie, do którego odliczamy czas, wyżej wymienionym zapożyczaniem okoliczności, ludzi i logiki z dni nam najbliższych, a drugi schemat mówi, że przyjmujemy za już wydarzone, choć tylko w naszej wyobraźni takie „niby fakty” z dni poprzedzających to ważne zdarzenie, czyli z wymyślonych okoliczności.

Ale to nie koniec, bo z powodu takiego, że my odmierzamy czas w odległościach 1 rok, 6 miesięcy, 3 miesiące, 1 miesiąc, 1 tydzień, 1 dzień, dzisiaj, to do dni poprzedzających nasz opisywany fakt budujemy na podstawie wyobrażonych dni za 6 miesięcy, a te są wyobrażone na podstawie tego jak widzimy siebie za 3 miesiące itd.

 

 

Dzieje się tak bo idealizujemy naszą sytuację jaka ma nastąpić w naszym życiu! I tu pojawia się podział ludzi na optymistów oraz pesymistów

 

Wszyscy wiemy jak robimy nowe plany od 1 stycznia, od 1-ego kolejnego miesiąca i te wszystkie daty są z przodu przed nami, a my ciągle zamykamy teraźniejszość kolejnym dniem, który nie dociera do przyszłości.

Są okresy podświadome: zegar biologiczny samopoczucia, planetarny czyli zodiakalny itd.

Marzyciele cofają się do tego co za 6 i 3 miesiące i zatrzymują się, a ludzie twardo stąpający po ziemi na tydzień i dzień inni na miesiąc. Różnimy się!

Zwróćcie uwagę, że wyobrażenie nowego miejsca pracy za rok, widzimy tam wtedy nowe osoby, ale jednak nam już znane, do których przywykliśmy. A jak mieliśmy do nich przywyknąć, jeśli nie przez zaczerpnięcie tego co za rok z dni odbywających się za 6 miesięcy.

Wyobrażenie co za 1 rok budujemy po części z tych dni poprzedzających po części z tego co za 6 miesięcy i 3 miesiące i po części z tego co dziś i jutro tylko proporcje są różne u różnych ludzi.

Postrzegamy czas wielowarstwowo, najbliżej naszej świadomości jest czas danego dnia lub dłuższy, który dobrze znamy, ale on kończy się na długo przed sukcesem, tak że mamy wrażenie, że to ten sukces, to jakaś mrzonka. Wyżej mamy odcinek obejmujący kilka tych krótkich nam najbliższych, a w którym to widzimy jakieś postępy na drodze do sukcesu, a dalej mamy czas horyzontalny , w którym już widać sukces. Tych warstw może być więcej i może ich liczba zmieniać się w zależności od okresu drogi.

O ile w poniedziałek potrafimy wyobrazić sobie okoliczności soboty na temat posiadanego wyobrażenia okoliczności. Czyli łatwo widzimy to co za tydzień, nieco gorzej za 2 tygodnie i słabo za 1 miesiąc, ponieważ sięgamy okolicznościami na ok. 1 tydzień, więc przyszłość poniedziałkowa kończy się w przeszłości soboty.

Natomiast przeszłość 1 miesiąca do przodu nie zazębia się z postrzeganiem przyszłości, która jest krótka.

Zaczynamy więc dorabiać okoliczności tego co za miesiąc zapożyczając wyobrażenie z 1 tygodnia i mniej z tego co za dwa tygodnie.

Jeśli pomyślimy o tym co za 3 i ½ tygodnia to nie widać wiele, ale tuż obok za 1 miesiąc widzimy nasze wyobrażenie.