Byłem demonem!
Ja Marcin "Nikt” opowiem wam moją demoniczną historię. Ktoś powie, że powinienem wszystko zapomnieć i żyć dalej jako oczyszczony z win poprzez przeobrażenie człowiek. Jednak ja wolę być nade wszystko prawdziwy, by przykrywająca moje złe uczynki mgła nie przyczyniała się do ślepoty tych ludzi, którzy we mnie wierzą.
To przyznanie się do moich złych występków ma też drugie znaczenie, a mianowicie pokazuje oblicze Boga Wszechmogącego, który zawierzył Świat tak zepsutemu i upadłemu człowiekowi jak ja.
Żyłem jak buntownik, za nic miałem zasady przyzwoitości i kochałem kobiety jak naiwny zatraceniec myśląc, że są idealne, ale również marzyłem o pięknym Świecie jak idealista. A więc co złego zrobiłem w swoim życiu?
Alkohol towarzyszył mi w nieograniczonych ilościach przez 25 lat mojego życia! Piłem, nie znając granicy rozsądku i wiele moich złych zachowań było spowodowane upojeniem alkoholowym. Piłem i wsiadałem za kierownicę samochodu, tak że w efekcie dwa razy policja zabierała mi prawo jazdy w 2001 i 2002 roku. Teraz już jako człowiek, nie Demon, mam prawo jazdy ale nie jeżdżę, bo nie jestem jeszcze na to gotowy, gdyż nie piję alkoholu dopiero od 1 listopada 2019 roku.
W 1998 roku w Warszawie, w hurtowni farmaceutycznej, wynosiłem z niej leki. Część wysyłałem umierającej cioci, część rozdawałem w rodzinie i wśród znajomych, a dwie partie leków odsprzedałem do sklepu z odżywkami dla kulturystów.
W 2000 roku handlowałem nielegalnymi kasetami magnetofonowymi. Teraz młodzież nawet nie wie co to takiego? W każdym bądź razie sprzedawałem nielegalnie nagrania muzyczne, za co dostałem wyrok sądowy ośmiu miesięcy więzienia w zawieszeniu na cztery lata.
Ale wróćmy wcześniej, do okresu dorastania, bo oprócz nadużywania alkoholu, kilkanaście razy paliłem marihuanę i raz wziąłem twardy narkotyk. Gdy miałem osiemnaście lat, czyli w 1993 roku, przedawkowałem pewien halucynogenny lek biorąc go aż 28 tabletek. Trafiłem wtedy do szpitala, bo myślałem już że umrę, a rodzicom powiedziałem, że moja dziewczyna miała wypadek samochodowy w innym mieście i jestem przy niej.
A co do dziewczyn i prób uprawiania seksu bez zobowiązań, to były takie próby stosunku z dziewczynami, około 2000 roku, ale kończyły się niepowodzeniem ze względu na moją impotencję. Dwa razy próbowałem też seksu z prostytutkami, ale moja impotencja nie pozwoliła mi na nic.
Jednego razu, w 2007 roku, aby odreagować utratę pracy, byłem w striptiz klubie. Straciłem wtedy dużo pieniędzy, ale nie żałuję.
Te wszystkie winy obarczają mnie jako zdrowego człowieka, ale przyszła też choroba schizofrenia, która wywoływała we mnie nieuzasadnione agresywne zachowania.
Kiedy przyszła choroba schizofrenia w 2016 roku i rozpoczęła się moja wojna z Demonami, złożyłem zeznania na policji na mojego młodszego brata i kolegę Grzegorza, niepełnosprawnego chłopaka, bo bez jednej nogi, ale tutaj usprawiedliwia mnie fakt, że myślałem, że brat jest członkiem mafii włoskiej a kolega Grzegorz jest seryjnym mordercą mającym zlecenie zabicia mnie. Złożyłem też na obu moich braci skargi do urzędu skarbowego, bo myślałem, że dorobili się swoich majątków handlując hurtowo narkotykami. Oni byli wtedy dla mnie strasznymi Demonami, których groźby słyszałem z drugiego końca miasta.
A dalsze moje wspomnienia są takie, że około roku 2016, wyjmowałem ze skarbonki matki pieniądze na piwo. Później rozmieniałem w banku swoje pieniądze na drobne, by wrzucić do tej skarbonki, ale ostateczny bilans po wielu miesiącach takiego wykradania pieniędzy stworzył bardzo dużą stratę w momencie, gdy moja matka zorientowała się o tym incydencie.
Piszę to wszystko nie dlatego byście mnie naśladowali, wręcz odwrotnie, piszę to ku przestrodze byście żyli normalnym życiem, bez nadużywania alkoholu i narkotyków, bez nic nie znaczącego seksu, tak po prostu żyli przyzwoitym życiem. Bo ja straciłem te dwadzieścia pięć lat życia, jak gdybym je przespał i dopiero teraz niedawno obudziłem się odkąd piszę tą książkę.
Jeśli już ktoś chciałby mnie naśladować, to tylko od okresu mojej przemiany w człowieka. Mnie jak dotąd nie warto było naśladować. Byłem upadłą istotą, bez perspektyw życiowych, bez panów na przyszłość i bez szans na normalne życie. Dotąd myślałem że to zwykli ludzie wiedzą jak żyć, a ja przez te lata patrzyłem na nich będąc na dnie niczym na tych, którym powiodło się w życiu. Ci zwykli ludzie wydawali mi się nadludźmi, bo na takim dnie byłem. Zazdrościłem im życia przez 25 lat, bo sam nie żyłem, a teraz naprawdę czuję życie i chcę lepiej poznać to na czym życie polega?