Jak postrzegamy świat gdy się śpieszymy?
Na początek naszego rozważania przyjrzyjmy się sposobie naszego postrzegania przyjemności i nieprzyjemności. Dla przykładu, przydatnego w dalszej części rozdziału, załóżmy że jedziemy jakąś drogą nie śpiesząc się i dojeżdżamy do samochodu przed nami jadącego wolniej niż my. Zauważamy jako pierwszy fakt, że jest to najnowszy model naszej ulubionej marki samochodu, następnie jako drugi fakt, a może pierwszy, widzimy kolorową reklamę na tym samochodzie, która promuje coś co nas interesuje, jako trzeci fakt zauważamy z jaką prędkością jedzie to auto i załóżmy, że z niewielką. I dopiero wtedy zaczynamy postrzegać ten samochód jako przeszkodę na naszej drodze!
Zauważmy więc, że najpierw przyjmujemy przyjemności, czyli piękno stylistyki auta i następnie kolorową reklamę na nim. Przyjemność jest przez nas mile widziana i akceptowana na co poświęcamy swój czas koncentrując uwagę i ciesząc się przyjemnością ładnego widoku.
Mała prędkość pojazdu w tym przypadku, gdy nie śpieszymy się nigdzie, występuje w roli raczej neutralnej a za nią jest problem negatywny, czyli stworzenie nam na drodze przeszkody, którą chcemy wyprzedzić.
Czyli na zauważenie, że samochód jedzie z małą prędkością przeznaczamy dużo mniej czasu niż na wyżej wymienione przyjemności podziwiania piękna, a na fakt że to auto stanowi dla nas przeszkodę przeznaczamy jeszcze mniej czasu, bo myślenie o tym jest nieprzyjemne. To naturalny mechanizm naszego umysłu, czyli chętnie akceptujemy przyjemne bodźce, a staramy się wyeliminować to co nieprzyjemne!
I tak dochodzimy do obrazu, który układa w naszej wyobraźni i postrzeganiu fakty ze względu na wartość czasu poświęconego każdemu z faktów. Ta wartość czasowa przybliża nam fakty pozytywne i oddala od nas fakty negatywne, czyli daje obraz bliższej dla nas przyjemności, bardziej oddalonego faktu neutralnego i najodleglejszego w naszym postrzeganiu faktu nieprzyjemnego, czyli przeszkody na naszej drodze.
Powstaje wtedy efekt maskowania rzeczy nieprzyjemnych przez te pozytywne. A dlaczego? Bo na przyjemność przeznaczamy więcej czasu, czyli zajmujemy przyjemnością nasz umysł, gdy tymczasem nieprzyjemny bodziec nie może zająć naszej uwagi, bo po prostu nie ma już na niego miejsca!
Ale gdy się śpieszymy, na przykład na lotnisko, nasze postrzeganie jest odwrotne od wyjaśnionego wyżej, bo zwracamy uwagę tylko na niezbędny czas dla najkrótszej analizy faktów. Rezygnujemy z przyjemności, a wyliczamy tylko fakty negatywne i co najwyżej neutralne. Dzieje się tak dlatego, że redukujemy wszystko do niezbędnego minimum poświęcenia naszej uwagi. Chcemy przez ten proces zredukować czas drogi, co przecież jest naszą ułudą, ale tak właśnie pracuje nasz umysł, który redukuje wszystko co zbędne.
Wszystkie okoliczności ubożeją, bo takie postrzeganie jest najprostsze, bo nie trzeba zastanawiać się i analizować na przykład kolorowej reklamy na samochodzie, której tematem jest coś co nas obchodzi.
Przez to, że odzieramy okoliczności z plusów i pozostają minusy oraz neutralne części, to zabieramy im należny czas na trwanie. Chcemy czas trwania przyjemności zredukować by odjąć od naszej drogi na lotnisko to co zbędne, gdyż myślimy, że to przyśpieszy trasę. Zauważcie, że rozmowa w samochodzie schodzi na temat czy zdążymy na samolot, tak jakby miało to przyśpieszyć podróż i mówimy; „nie przeszkadzaj mi, co mnie to interesuje?” Dodajemy jałową rozmowę do listy rzeczy do przejścia, która niejako musi mieć miejsce, bo nie sposób przecież jechać w milczeniu, wszystko to po to by zdążyć na samolot.
Nasza rozmowa z pasażerem, chcemy by była skoncentrowana na drodze na lotnisko, muzyka by nie przeszkadzała. I tak punktując i wyliczając wszystko co chcemy podporządkować naszej pośpiesznej podróży sprawiamy, że ich lista się wydłuża, bo to co było neutralne jest punktem do przyjęcia przez nas jak i to co było negatywne a dotąd zamaskowane przez przyjemność.
Normalnie zainteresowalibyśmy się najnowszym modelem auta, ale kiedy usuwamy czas potrzebny na zachwyt, pozostaje tylko samochód, który jest przeszkodą. Usunęliśmy przyjemność przykrywającą przeszkodę na naszej drodze.
Czyli podsumowując; zubożamy wszystko by skoncentrować się na drodze, ale przez to sprawiamy, że je wyliczamy w myślach co subiektywnie wydłuża nam drogę, bo dostrzegamy większą liczbę zredukowanych do minimum nieprzyjemności i rzeczy neutralnych.
Przejdźmy do dalszego omawiania tematu postrzegania przez nas świata, gdy się śpieszymy!
Gdy jedziemy do pracy śpiesząc się na przykład trzema autobusami, to w wyobraźni dodajemy największy zapas czasu do ostatniego autobusu i wydaje nam się, że jadąc ostatnim autobusem będziemy najspokojniejsi o to czy zdążymy na czas do pracy. Mniejszy zapas czasu dodajemy do drugiego autobusu od końca, a na obecnym autobusie dodajemy najmniejszy zapas czasu, ale jednocześnie zachodzi zjawisko wydłużania drogi, którą najbardziej wydłużamy w obecnym autobusie. A dlaczego?
Dzieje się tak dlatego, bo dzielimy trasę obecnego autobusu na odcinki, przy czym najwięcej punktów kontrolnych czyli najkrótsze odcinki są coraz mniejsze im bliżej końca trasy obecnego autobusu, co powoduje że mimo że dodajemy czas do końcu trasy, to podzielona jest ona na tak wiele zauważalnych przez nas odcinków, że odczuwamy subiektywnie największy pośpiech!
To jest wstęp do rozdziału, który jest w trakcie dalszego przygotowywania!