Jak oceniamy ludzi?
W tym rozdziale przeanalizujemy proces naszego oceniania innych ludzi. Wyobraźmy sobie, że będąc w pracy śpieszymy się z wykonaniem jakiegoś zadania i być może musimy zwrócić się o pomoc do któregoś z pracowników! Napisałem, że śpieszymy się, bo gdy nie mamy czasu na analizę sytuacji i zastanawianie się komu zaufać, uruchamiamy w swoim umyśle podświadome mechanizmy. A więc jakie mechanizmy nami kierują?
Zauważmy, że oceniając w pośpiechu kogoś patrzymy najpierw na najbliższą przeszłość zachowania danej osoby i dzieje się tak nawet w przypadku, gdy ta osoba skrzywdziła nas w przeszłości, bo przecież złość na tą osobę już nam minęła, a chcemy podejmować rozsądne decyzje, więc przedkładamy ocenę najbliższą nad to jaskrawe wydarzenie, które nas dotknęło i to zarówno negatywne jak i pozytywne.
A więc doszliśmy do naszego pierwszego punktu w procesie oceniania, który to mechanizm jest trochę bardziej skomplikowany niż prostolinijne wyciąganie wniosku na podstawie tylko jednej informacji. Ale do tego przecież zmierzamy. Do rozłożenia na czynniki składowe tego, co tylko z pozoru jest proste.
Przejdźmy dalej, więc co robi nasz umysł, kiedy już przywoła najświeższe wspomnienie z przeszłości? Jako drugi punkt w opisie omawianego mechanizmu mamy użycie naszej wyobraźni do przewidzenia ewentualnej korzyści bądź straty w najbliższej przyszłości. Mamy przecież niewiele czasu na wykonanie powierzonego zadania w naszym miejscu pracy, a więc musimy myśleć skrótami i metodami, które zminimalizują popełnienie przez nas błędu i zmaksymalizują uzyskanie przez nas korzyści. W naszym przypadku jest to decyzja, komu w naszym miejscu pracy zaufamy na tyle by poprosić tą osobę o pomoc?
Kiedy już spojrzeliśmy w najbliższą przeszłość i zajrzeliśmy do najbliższej przyszłości przychodzi czas na naszą ocenę sytuacji. Jest to bardzo podświadomy i krótki czasowo proces, bo przyćmiewa go przypomnienie sobie o bardzo jaskrawym zdarzeniu negatywnym, bądź pozytywnym z nieco dalszej przeszłości. Można powiedzieć, że jest to zaledwie wstępna ocena danej osoby, która leży w zakresie echa wielkiego zdarzenia z przeszłości, do której to właśnie przechodzimy.
Zacząłem omawiać nasz mechanizm umysłu od najświeższej przeszłości, kiedy to emocje po jaskrawym zdarzeniu już opadły, ale jego ślad wciąż ma na nas ogromny wpływ i właśnie dlatego nie przyjmujemy za ostateczną pierwszą naszą ocenę danej osoby po omówionych wyżej dwóch punktach mechanizmu oceniania. Natychmiast przechodzimy do jaskrawego zdarzenia, czy to pozytywnego czy negatywnego.
I nasz schemat znowu się powtarza, ale tym razem analizujemy jaskrawe wydarzenia, które nas dotknęły od danej osoby. Po przypomnieniu sobie przeszłości, przechodzimy do dalszej niż za pierwszym razem przyszłości, bo przecież adekwatnej do wagi zdarzenia z przeszłości. I ponownie podejmujemy próbę oceny danej osoby!
Ale to nie koniec procesu, bo nasz umysł chce myśleć rozsądnie, a dokładniej nasz instynkt samozachowawczy pcha nas do możliwie wyważonej oceny, by zminimalizować popełnienie błędu i zmaksymalizować uzyskanie korzyści. Ta siła podświadomości pcha nas do trzeciej próby oceny danej osoby!
I znów proces się powtarza. Tym razem sięgamy jeszcze dalej w przeszłość, dalej niż jaskrawe wydarzenie. Tam daleko jest już zbiór zachowań, a nie tylko jedno zdarzenie i wszystko się zgadza, bo w tym miejscu nasz umysł zwalnia i tam może poczuć się bezpiecznie!
W tym miejscu dodajemy do siebie korzyści jakie możemy zyskać z kontaktu z omawianą osobą z pracy i jeśli bilans z konfrontacji z tą jaskrawą negatywną sytuację będzie dodatni, to podejmujemy ostateczną ocenę mając na uwadze naszą spodziewaną przyszłość.
Ale co się dzieje po wydaniu opinii złej w ocenie wypadkowej z tych trzech analiz?
Zmieniamy kolejność przy patrzeniu w przyszłość i układamy fakty w szeregu zły-dobry-zły, bo najbliżej widzimy coś nieprzyjemnego związanego z tą negatywną osobą, potem dla równowagi emocjonalnej oraz właściwej oceny przywodzimy na myśl przyszłe optymistyczne dla nas zdarzenie w przyszłości, jako, że chcemy wykonać nasze zadanie w pracy i jeśli się nie boimy to możemy wykorzystać nawet wrogów do naszych korzyści. A zdrowa wyobraźnia ma to do siebie, że jest optymistyczna.
Ale potem przychodzi znowu szczytowe negatywne spodziewane wydarzenie, a to dla naszej ochrony, by nas ostrzec! To nasz instynkt samozachowawczy tak działa byśmy jak najwięcej zyskali przy najmniejszym ryzyku i uniknęli kłopotów.
Tak mniej więcej wygląda nasz podświadomy mechanizm oceny innych osób. Warto zauważyć, że gdy oceniamy pozytywnie jakąś osobę to widzimy ją w grupie dobrych ludzi i co zwraca uwagę, widzimy ją ocenianą przez nas podświadomie jako wyżej wartościowaną niż ocena średnia wyciągnięta dla całej grupy.
I analogicznie, gdy oceniamy negatywnie jakąś osobę, to widzimy ją poniżej średniej oceny grupy ludzi w której ją sobie wyobrażamy!
A jak oceniamy naszych rozmówców?
Przytoczę tu przykład, kiedy słuchamy opowieści jakiejś historii w którą niedowierzamy, to analizując w myślach przytaczane przez rozmówcę fakty łączymy je w pary. Nie łączymy wszystkich faktów razem w jedną spójną historię, ale łączymy je w pary. Ale dlaczego?
Ponieważ ktoś kto nam opowiada niespójną historię, próbując wprowadzić nas w błąd, też łączy je w pary, bo tak najłatwiej wykazać ich prawdziwość! Ta osoba, która chce nas oszukać skoncentrowana jest na udowodnieniu nam prawdziwości swoich informacji, a ponieważ one nie koniecznie pasują jedna do drugiej, to rozmówca próbuje zaakcentować zbieżności tychże faktów!
Kiedy słuchamy historii której niedowierzamy mamy przebłyski niespójności zasłyszanych faktów i w tych miejscach rodzą się najpierw nasze zawahania logiki z której dalej powstają nasze pytania i podważanie prawdziwości całej historii. To od tych przerw w spójności historii atakujemy i podważamy wiarygodność przedstawionych faktów.
To jest wstęp do rozdziału, który jest w trakcie przygotowania!