Jak doradzamy innej osobie?
Czy zastanawialiście się kiedyś, jakie mechanizmy nami kierują kiedy doradzamy drugiej osobie? Wydawałoby się, że to proste i banalne pytanie, bo nie widzimy tych procesów które zachodzą w naszym umyśle, lecz gdy spojrzymy na nas samych z boku i przysłuchamy się naszym argumentom, to możemy zaobserwować kilka prawideł, które tu przytoczę!
Zacznijmy od rzeczy prostej, czyli dwóch schematów ułożonych tak, byśmy wyglądali na kompetentne osoby. To my sami układamy kolejność naszych i cudzych rad w zależności, czy jesteśmy obeznani w temacie i jesteśmy pewni co chcemy przekazać rozmówcy, czy może mamy wątpliwości co do materii sprawy?
A więc przybliżmy te schematy! Mianowicie:
Pierwszy schemat – gdy jesteśmy pewni naszych kompetencji i dobrze znamy się na istocie sprawy w której chcemy udzielić porady, to schemat wygląda tak, że argument wiedzy ogólnoludzkiej, czyli opinia osób trzecich, następuje przed naszą wypowiedzią. Występuje wtedy w charakterze ujemnym, czyli ujmujemy wartość opinii osób trzecich, po to by podkreślić wartość naszej wiedzy, innymi słowy mówimy; „Głupi ludzie mówią tak, a ja mówię inaczej, bo się na tym znam!”
W skrócie można ten schemat zobrazować: pytanie, zdanie ogółu ludzi, moja opinia.
Drugiego schematu używamy, gdy nie czujemy się zbyt pewnie w danym temacie. W skrócie wygląda on tak: pytanie, moja opinia, zdanie ogółu ludzi.
W drugim schemacie ogólna opinia ludzi występuje w charakterze dodatnim i uwiarygodnia naszą poradę. Zauważmy, że to co podkreślamy to opinia innych kompetentnych ludzi a nie bezpośrednio siebie samego, czyli uwiarygodniamy swoją poradę pośrednio, kładąc nacisk na wiedzę i nieomylność osób trzecich, a my jesteśmy tą osobą, która podziela pogląd większości.
Poza tym możemy zauważyć pewne cechy charakterystyczne dla osób znających się na temacie i tych mających wątpliwości co do swojej argumentacji, a mianowicie kiedy doradzają osoby znające się na danej sprawie to zadają pojedyncze pytanie o zasadniczym znaczeniu i przechodzą dalej.
Kiedy doradzają osoby nie znające się na rzeczy to wypytują o okoliczności, czy o poboczne informacje i tworzą, proszę zauważyć, parzystą liczbę alternatywnych odpowiedzi. A dzieje się tak dlatego, że chcą być uważane za rozsądne, więc tworzą balans informacji. A ponieważ balans oznacza starcie dwóch różnych, z założenia często przeciwstawnych informacji, to tak tworzy się parzysta liczba odpowiedzi, z której rozmówca ma samodzielnie wybrać właściwszą. Tych alternatywnych odpowiedzi może być więcej niż dwie, ale częściej występują parzyste ich liczby niż nieparzyste!
Idąc dalej w naszych rozważaniach, to o ile osoba pytana podaje informacje od 1 do 10 chronologicznie według ważności, to osoba pytająca łączy je według własnego porządku na przykład: 3, 7, 9 oraz 2, 5, 10 tak, że łączą je w inny sposób co daje odmienny wniosek i odpowiedź dla osoby pytanej, która teraz ma wrażenie, że osoba pytająca doradza jej cennie i rozsądnie, bo przecież inaczej niż sama by na to nie mogła wpaść!
Osoba pytająca o radę ma początkowo swój obraz danej sprawy, czyli logicznie dla niej ułożone okoliczności i fakty istotne w porządku od najważniejszej do najmniej ważnej, czyli od 1 do 10. Jednak słuchając porady próbuje zrobić korekty, tak by ostatecznie znaleźć właściwą odpowiedź.
Ale tu się pojawia problem, gdy osoba doradza coś innego niż oczekuje osoba słuchająca. Taka osoba mówiąca wylicza odmienne logicznie, właściwe dla siebie, punkty od 1 do 10 czyli od najważniejszych do najmniej ważnych dla niej samej.
W tym właśnie miejscu pojawia się proces logiczny usiłujący dopasować inny punkt widzenia z tym, który przyjęła za swój osoba chcąca porady. Tak że, o ile osoba doradzająca przedstawia argumenty 1, 2, i 3 to osoba słuchająca ujmuje je logicznie, czyli usiłuje stworzyć logikę i przyjmuje wartościowość tych wyliczonych punktów od 3 przez 2 do 1 i tak tworzy obraz porady od najważniejszej okoliczności czy faktu dla osoby mówiącej, który staje się najmniej ważny bo odległy, do dalszego faktu i na koniec bardziej przeciętnej informacji podanej na końcu rozmowy przez osobę mówiącą, która staje się najważniejszym dla osoby przyjmującej porady.
Oto przykład:
W rozmowie dwóch pań w pracy w biurze:
Stwierdzenie; „Chyba zmienię pracę z powodu konfliktu z szefem i tak już za długo pracuję?!”
1). „No co ty? Chcesz robić karierę od początku? Już taką pozycję osiągnęłaś!” I zauważmy, że ta uwaga wskakuje jako nasz wniosek mimo, że podany jest przez rozmówcę. Czyli osoba, która chce porady przyjmuje chwilowo jako punkt 1, czyli najważniejszy argument jako swój!
Dalsze punkty rozmowy:
2). „Szef Ci w końcu odpuści!”
3). „Weź sobie urlop i odpocznij”
Czyli zatrzymujemy się po informacji o wakacjach, czyli informacji numer 3, na punkcie „Szef Ci w końcu odpuści!”. Mamy więc podaną informację 3, ale jako swoją przyjmujemy informację 2, która teraz ma dla nas większą wartość niż informacja 1, mówiąca o robieniu kariery w innej firmie!
Dalsza analiza:
4). „Pomyśl, że winnej pracy szef może być jeszcze gorszy!”
I po tej informacji dochodzimy do wniosku, że przydałyby się nam wakacje i odpoczynek. Czyli po wysłuchaniu porady numer 4, zatrzymujemy się i przyjmujemy za swoją informację 3, która teraz jest najważniejsza w naszej skali!
Czyli podsumowując, na końcu naszego dialogu kobieta przyjmująca porady układa wszystko tak, że ma w swoim umyśle wartościowość:
1). „No co ty? Chcesz robić karierę od początku? Już taką pozycję osiągnęłaś!” Informacja, która staje się najdalszym wnioskiem kobiety pouczanej, czyli w jej wartościowości przyjmuje pozycję najdalszą 3, a przecież była najważniejszą i podaną na samym początku dialogu!
2). „Szef odpuści”, która staje się bliższym wnioskiem osoby przyjmującej poradę, czyli w jej wartościowości przyjmuje pozycję dalszą 2 i przez chwilę w trakcie trwania dialogu była najważniejsza, a ostatecznie schodzi na pozycję 2, czyli już nie jest pierwsza! Tutaj mamy akurat środek naszych przykładów, stąd średnia wartość numer 2 osoby doradzającej staje się również pozycją numer 2 osoby przyjmującej porady.
2) „Wakacje!” Ta informacja, podana jako najmniej ważna bo w pozycji 3 osoby doradzającej, staje się pozycją absolutnie najważniejszą w dialogu i taki wniosek wyciąga nasza rozmówczyni słuchająca porad! Czyli wyjazd na wakacje przyjmuje pozycję najważniejszą, czyli numer 1!
Przytoczyłem tu proste mechanizmy, które odbywają się w umyśle osoby doradzającej i tej która przyjmuje porady. Na pewno jest to tylko wstęp do dalszej analizy zachowania nas samych i mam nadzieję, że uda mi się w przyszłości jeszcze bardziej zgłębić ten temat. A na razie poprzestanę na tym krótkim opracowaniu!