Oczywiste jest, że potrzebujemy szarych dni po to by odpoczywać od tych dni intensywnych przeżyć, zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Na dodatek tych szarych dni potrzebujemy znacznie więcej niż tych intensywnych. A skoro tak, to powinien istnieć jakiś mechanizm w naszym umyśle, który dostosowuje postrzeganie przez nas rzeczywistości do naszych potrzeb. I tak w istocie się dzieje. Zaraz do tego dojdziemy.

 

Najpierw teoria, która mówi o postrzeganiu przez nas świata. A mianowicie; jeśli nie byłoby w ogóle szarych dni, tylko przyjemności i nieprzyjemności, to ta szarość zostałaby stworzona w naszym postrzeganiu świata poprzez dni mniej intensywnych przeżyć pozytywnych i negatywnych. Wszystko to po to, byśmy mogli odpoczywać od tych intensywnych przeżyć przyjemności i nieprzyjemności.

 

Co więcej, ponieważ potrzebujemy więcej zwykłych szarych dni  niż tych intensywnych, to życie znów stałoby się nudne i szare jako że przyzwyczailibyśmy się do tych małych przyjemności i nieprzyjemności. Jest ich więcej niż tych dużych przeżyć pozytywnych i negatywnych, więc szarość w naszym życiu zajmowałaby dokładnie taką część jaką zajmuje obecnie. Tak więc, można powiedzieć, że życie jest takie jakie powinno być.

 

Do czego zmierzam w tej teorii? Ano do tego, że tak naprawdę właśnie w takim świecie żyjemy. Świecie małych przyjemności i nieprzyjemności. To znaczy, że codziennie mamy drobne przeżycia pozytywne lub negatywne, które tak nam spowszedniały, że nie zwracamy na nie uwagi i w rezultacie postrzegamy takie dni jako szare i pełne rutyny.

 

Coś co oddziaływuje na nas ciągle staje się mniej dostrzegalne. Przyzwyczajamy się do tego bodźca i zaczynamy odbierać go jako przeciętnego i neutralnego. W ten sposób zmierzamy do normalności i zwyczajności oddziałującego na nas czynnika. A stąd już krok do nudy i szarości dnia. A więc przyzwyczajenie utrzymuje nas w takim szarym życiu jakie mamy.

 

To właśnie to przyzwyczajenie przysłania nam drobne przyjemności codziennego życia i powoduje że nie cieszymy się z nich należycie, na przykład; z pięknej pogody, z dobrego naszego samopoczucia czy bezpieczeństwa finansowego itp. Możecie to zauważyć na przykład gdy chorujecie na grypę. Wtedy doceniacie to dobre samopoczucie, które natychmiast powszednieje zaraz po wyzdrowieniu.

 

Jest jeszcze rutyna dnia, która sprawia że drobne przyjemności zlewają się w szarość, jak na przykład; codzienne oglądanie telewizji itp. Natomiast ta sama rutyna dodaje się do negatywnych przeżyć naszego dnia zwielokrotniając niezadowolenie z życia na co dzień, jak na przykład; codzienne lub cotygodniowe sprzątanie domu itp.  

 

A oto inne spojrzenie na szarość dnia. No więc, skoro zwykłe dni pełne rutyny są obecne w naszym życiu w większości to co by się stało gdybyśmy każdego dnia oczekiwali jedynie szarego dnia? Czy nie łatwiej by się żyło? Bóg dał nam przecież szare życie, pełne rutyny, abyśmy się nim cieszyli. Życie doczesne jest całe pełne rutyny i nijakości z samego założenia. A więc, czy nie najlepszym dla nas rozwiązaniem są właśnie takie oczekiwania co do kolejnego nowego dnia? A wszystko co nas mile zaskoczy byłoby bonusem dla naszego życia.

 

Oczekując jedynie szarego dnia, co wcale nie jest absurdalne, możemy być spokojniejsi, czyli mniej szarpiący się z rzeczywistością, co daje spokój ducha, a i więcej i przyjemniej można zrobić nie narzekając na przeciętny dzień. Trzeba mieć przy tym jakieś dalekosiężne cele, by nadawały sens naszemu nijakiemu dniu.

 

A co jeszcze z tym szarym czasem naszego życia? A mianowicie jeśli przyjrzymy się naszemu życiu i spojrzymy na nie wstecz to zobaczymy, że w większości nasze życie składa się z szarych chwil i rutynowych czynności, które jednak słabo pamiętamy a nawet nie pamiętamy. Zapamiętujemy dobrze jedynie radosne chwile lub przypadki cierpienia. Na dodatek, jeśli bliżej przyjrzymy się naszym radościom życiowym to okazuje się, że one same się nakręcają. Krótko mówiąc, im więcej pozytywnych doświadczeń w życiu, tym bardziej optymistyczne nastawienie co do swojej przyszłości, a to skolei sprawia, że chętniej podejmujemy próby w różnych dziedzinach życia i tak dochodzimy do prawdy, że im więcej prób, tym więcej sukcesów.

 

Może któreś z tych różniących się spojrzeń na szarość życia jest prawdziwe. Może nawet oba. Najważniejsze, abyśmy radzili sobie z przyjmowaniem w swoim codziennym życiu dni zwykłych i przeciętnych. Jeśli to się uda to nasze życie będzie łatwiejsze, co jest moją intencją.